Death Note

photos_14969_1451466553Oryginalna nazwa: デスノート
Gatunek: thriller, psychologiczny, supernatural
Czas emitowania: 5 lipca 2015 – 13 września 2015
Ilość Odcinków: 11 x 45min
Aktorzy grający główne role:
Kubota Masataka jako Yagami Light
Yamazaki Kento jako L

Dziennik, który może zabić kogo tylko chcesz jeśli tylko znasz jego prawdziwe imię, nazwisko i twarz. Czy nie brzmi kusząco? Death Note to chyba jedna z najbardziej znanych mang o której istnieniu wiedzą nawet ci nie interesujący się Azją. Na jej podstawie powstały liczne produkcje, od popularnego anime po gniota jakim jest jego Netflixowa amerykańska wersja. Tym razem zabrałam się za japońską dramę z 2015 roku, która pomimo licznych zmian i nie trzymania się ściśle fabuły nie była aż taka zła, a nawet według niektórych można zaliczyć ją do tej udanej części produkcji o notatniku śmierci.

Zaczyna się tak jak większość już wie – Yagami Light podnosi Death Note zrzuconego przez shinigami Ryuka i odkrywa jego moc. Tak – drama już tutaj przestała trzymać się oryginału (właściwie nawet wcześniej), ale bez jego znajomości można zaakceptować tok zdarzeń. Zresztą wiele wydarzeń jest przekręconych lub pominiętych przez właściwie większość dramy, niektóre bolały mniej, inne bardziej, każde jednak kuło mnie w oczy. Zauważyłam również, że z biegiem czasu drama coraz bardziej oddalała się od oryginału więc jeśli szukacie kopi, to lepiej zostańcie przy anime.

Spieszcie się kochać postacie, tak szybko je niszczą…
Postacie to kompletne pomieszanie z poplątaniem. Yagami co prawda zachował swoje charakterystyczne cechy (podziękujmy aktorowi, który bardzo sprawnie wykonał swoją robotę) za to przy L zaczyna się już szaleństwo. Nasz młody detektyw nie kuca, zamiast podjadać niezdrowe przysmaki pije jakiś soczek, bije od niego elegancją, zwraca uwagę na każde zabrudzenie na swoim ubraniu i o zgrozo nosi buty! Jego charakter również został trochę rozjechany, ale uwaga nic nie pobije pomysłu z Near i Mello. Na to, to bym w życiu nie wpadła, żeby stworzyć ich jako dwie różne osobowości w jednym ciele. Jak możecie się spodziewać dzięki temu kilka wątków poszło się z automatu bujać, a kilka innych straciło sens z biegiem czasu. Nasza kochana Misa Misa jednak jak zawsze pozostaje głupiutką, oddaną sercem i duszą Yagamiemu. Bardzo jestem za to wdzięczna bo jej postać zawsze mnie rozczula.

Jeśli spojrzeć na to jako zupełnie osobną produkcje jedynie inspirującą się Death Note’m to tak, jest ona do przeżycia i może zainteresować ciekawymi postaciami (przyznam, że zrobione zostały interesująco pomimo tak dużej rozbieżności od oryginału). Jeśli jednak jest się zwolennikiem pierwotnej wersji może być trudno przebrnąć przez te 12 odcinków. Mimo wszystko drama ta na pewno jest bardziej warta obejrzenia niż Netflixowy Death Note (chociaż efekty graficzne dużo lepiej prezentują się w amerykańskiej wersji, ale tylko ze względu na nie zdecydowanie nie opłaca się jej ruszać, szanujmy się).

Ocena:
Fabuła – 7
Obsada/aktorstwo – 8,5
Kwestie techniczne – 6,5
Wartość rewatchu – 6
Średnia: 7/10

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s